Butelka z benzyną
2 sierpnia plac Napoleona stawał się centrum powstańczego Śródmieścia. Na szczycie Prudentialu powiewała biało-czerwona flaga. Niemiecki samolot myśliwski zniszczył ją ogniem broni maszynowej, ale powstańcy niemal natychmiast zawiesili następną. Podziurawiony pociskami wieżowiec i widoczny z daleka sztandar stały się jednym z symboli walczącej Warszawy.
Tego samego dnia patrole zameldowały rotmistrzowi „Leliwie”, że ulicą Świętokrzyską w stronę placu nadciągają dwa niemieckie czołgi. Przed nimi żandarmi pędzili grupę cywilów, głównie kobiet. Powstańcy otworzyli ogień do eskorty, a gdy jeden z pojazdów znalazł się w pobliżu ulicy Sienkiewicza, z pierwszego piętra narożnego domu poleciały butelki z benzyną. Czołg stanął w płomieniach, drugi wycofał się.
Akcję przeprowadziła drużyna bojowa 1. Kompanii pod dowództwem kaprala „Smutniaka”. Jej znaczenie było znacznie większe niż samo zniszczenie pojazdu. Żołnierze przekonali się, że nawet bez ciężkiej broni mogą skutecznie walczyć z niemieckimi czołgami.
„Nasi żołnierze uwierzyli i przekonali się naocznie, jak skuteczną broń posiadają” – wspominał rotmistrz „Leliwa”.
Spodziewając się kolejnych ataków, Roycewicz rozkazał budować barykady na wszystkich ulicach prowadzących na plac Napoleona. Do pracy spontanicznie włączyli się mieszkańcy Warszawy. Pomagali przy umocnieniach, przejściach między domami i produkcji butelek zapalających.
Plac Napoleona zamieniał się w powstańczy bastion. Przed Batalionem „Kiliński” stało jednak znacznie trudniejsze zadanie – zdobycie potężnie bronionego gmachu Poczty Głównej.

"Gospodarz Śródmieścia"
- rozmowa ze
Zbigniewem Chmielewskim
- dziennikarzem, historykiem, sportowcem, autorem kilku książek o Henryku Leliwie-Roycewiczu:
Wideo nagrane 3 lipca 2024
w domu Stefana i Marii Roycewiczów
w Warszawie
Zdobycie Poczty Głównej
Gmach Poczty Głównej należał do najważniejszych niemieckich punktów oporu w centrum Warszawy. Dostępu do niego broniły bunkry, stanowiska strzeleckie i silnie obsadzone okna. Pierwsze dwa natarcia Batalionu „Kiliński” zakończyły się niepowodzeniem i przyniosły powstańcom dotkliwe straty.
Do kolejnego szturmu rotmistrz Roycewicz postanowił poprowadzić żołnierzy osobiście. Atakowano jednocześnie od strony placu Napoleona, ulicy Wareckiej i Świętokrzyskiej. Po kilku godzinach walk powstańcy przebili mur, a grupa podchorążego „Sochy” wdarła się na teren poczty. Równocześnie pluton 162 sforsował bramę od ulicy Wareckiej.
Poczta Główna została zdobyta.
Do niewoli trafiło 25 Niemców. Powstańcy zdobyli około 300 karabinów, amunicję, samochody, sprzęt pożarniczy i kilkadziesiąt beczek ropy naftowej. W magazynach znaleziono także wielkie zapasy żywności, między innymi 15 ton włoskiego makaronu, z którego przez następne dni korzystali żołnierze i mieszkańcy Śródmieścia.
„Mimo znacznych strat nastrój wśród żołnierzy był nadal wspaniały. Panował ogólny entuzjazm” – zanotował rotmistrz.
Zwycięstwo zmieniło sytuację Batalionu „Kiliński”. Napływali ochotnicy i żołnierze, którzy wcześniej nie zdołali dotrzeć do swoich oddziałów. Roycewicz pozostawił jednak na stanowiskach młodych dowódców, których sam szkolił w konspiracji i którym ufał. Jednym z nich był dwudziestodwuletni podchorąży Stanisław Brzosko „Socha”, który objął dowództwo 2. Kompanii.
Po zdobyciu Poczty Głównej w jej gmachu ulokowano dowództwo batalionu, szpital polowy, kwatermistrzostwo i harcerską pocztę polową. Plac Napoleona stał się na kilka dni prawdziwym centrum wolnej Warszawy. Nad Prudentialem powiewała biało-czerwona flaga, a rotmistrz Roycewicz wspominał, że wobec setek wojskowych i cywilnych spraw czuł się chwilami „jak burmistrz dzielnicy”.
Następnym wielkim celem Batalionu „Kiliński” była PAST-a.


