Na początku lat trzydziestych Henryk Leliwa-Roycewicz należał już do czołówki polskich jeźdźców. Kolejne sezony przyniosły mu medale mistrzostw Polski, zwycięstwa na międzynarodowych zawodach oraz opinię jednego z najbardziej wszechstronnych zawodników swojej epoki. Wszystkie te sukcesy prowadziły do jednego celu – udziału w XI Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie.
Kariera sportowa – droga do olimpijskiej reprezentacji (1930–1935)
Po intensywnym sezonie 1929 Henryk Roycewicz musiał zmierzyć się z kontuzjami, które na pewien czas ograniczyły jego starty. Przerwa okazała się jednak tylko chwilowym zahamowaniem kariery. Już w 1931 roku wrócił do krajowej czołówki, zdobywając brązowy medal pierwszych mistrzostw Polski w skokach przez przeszkody na klaczy The Hoop.
Kolejne sezony potwierdziły jego wyjątkową wszechstronność. Z powodzeniem rywalizował w ujeżdżeniu, skokach przez przeszkody i WKKW, należąc do nielicznego grona zawodników osiągających sukcesy we wszystkich trzech konkurencjach. W latach 1931–1938 wywalczył dziewięć medali mistrzostw Polski – rezultat, który zapewnił mu czołowe miejsce w historii przedwojennego polskiego jeździectwa.
Choć polscy jeźdźcy nie wystąpili na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles z powodu wysokich kosztów wyjazdu, Roycewicz odnosił sukcesy na arenie międzynarodowej. Zwyciężał w konkursach w Rydze i Tallinie, a reprezentacja Polski triumfowała w Pucharze Narodów, potwierdzając wysoką pozycję polskiej szkoły jeździeckiej w Europie.
Przełomowym okazał się rok 1934. Roycewicz zdobył mistrzostwo Polski w WKKW oraz przyczynił się do sukcesu 25. Pułku Ułanów w wojskowych mistrzostwach „Militari”. Mimo tych osiągnięć przez dłuższy czas pozostawał poza składem reprezentacji na najważniejsze zawody zagraniczne.

Po kilkunastu latach w stopniu porucznika awansował do stopnia rotmistrza, zwyciężył w prestiżowych mistrzostwach Wojska Polskiego „Militari”, zdobywając opinię najlepszego ułana II Rzeczypospolitej, a w nagrodę otrzymał możliwość wyboru konia do przygotowań olimpijskich. Jego wybór padł na Arlekina III – niezwykle utalentowanego, choć wymagającego kasztana z hodowli Potockich. Kilkumiesięczna praca sprawiła, że koń i jeździec stworzyli znakomicie rozumiejącą się parę.
Pod koniec 1935 roku Henryk Roycewicz został włączony do kadry olimpijskiej przygotowującej się do igrzysk w Berlinie. Udane występy w zawodach eliminacyjnych potwierdziły jego wysoką formę, a latem 1936 roku znalazł się w składzie reprezentacji Polski. Przed nim było największe wyzwanie sportowej kariery – olimpijski start w Berlinie.



