Po olimpijskim srebrze

Srebrny medal zdobyty podczas Igrzysk Olimpijskich w Berlinie przyniósł Henrykowi Leliwie-Roycewiczowi ogólnopolskie uznanie. Entuzjastycznie witany w Prużanie i w swoim pułku, został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz wyróżniony przez Ministra Spraw Wojskowych. Choć zbliżał się do czterdziestki, nadal odnosił sukcesy na krajowych hipodromach, zdobywając czołowe miejsca w konkursach ujeżdżenia i tytuł wicemistrza Polski. W 1939 roku pracował jako instruktor jazdy w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, przekazując doświadczenie młodszym oficerom.
Był to ostatni spokojny okres jego życia – nad Europą zbierały się już chmury wojny, która miała na zawsze zakończyć świat przedwojennego sportu i kawalerii.

II wojna światowa wisiała w powietrzu. Już w marcu 1938 roku wojska niemieckie wkroczyły do Austrii, dokonując „Anschlussu” tego dotychczas neutralnego kraju, wkrótce potem zdobyły bez walki Czechosłowację i rozpoczęły przygotowania do następnych podbojów. W październiku 1938 roku minister spraw zagranicznych Rzeszy Joachim von Ribbentrop wysunął w rozmowie z ambasadorem RP w Berlinie żądania włączenia Gdańska do Niemiec oraz budowy autostrady łączącej Prusy Wschodnie z Berlinem. Sprawa „korytarza” stała się głośna w całym świecie. Rosja czekała na rozwój wypadków w Europie, przygotowywała inwazję na Finlandię i kraje nadbałtyckie, a także – jak się potem okazało – na Polskę. Mówiąc najkrócej: Hitler i Stalin byli zdecydowani obalić ład międzywojenny. Plany Mussoliniego były podobne. Wielka Brytania i Francja, wspierane przez USA, utworzyły koalicję, w której znalazła się także Polska, dążąca do utrzymania status quo.


