top of page

Ostatnie dni Powstania

Jeszcze dzień po zdobyciu PAST-y w kinie „Palladium” wyświetlano powstańcze kroniki z walk. Po seansach widzowie wstawali z miejsc, bili brawo i wiwatowali na cześć żołnierzy Batalionu „Kiliński” i ich dowódcy. Rotmistrz „Leliwa” nie wspominał jednak o tych oznakach uznania. W jego zapiskach po 20 sierpnia wyraźnie zmienia się ton. Entuzjazm ustępuje świadomości, że Warszawa pozostaje sama.

Powstańcy nasłuchiwali odgłosów zza Wisły i wypatrywali nocą alianckich samolotów. Pomoc nie nadchodziła. Mimo to szeregi „Kilińskiego” rosły. Pod koniec sierpnia batalion liczył w pierwszej linii około 1500 żołnierzy. Na pytanie, czy walczyć dalej, odpowiedź była niezmienna: „Tak, bić się”.

Przełomem stał się upadek Starego Miasta.

Na początku września kanałami do Śródmieścia przedostało się około 4500 powstańców. Wśród nich wróciły resztki 4. i 5. Kompanii Batalionu „Kiliński”, które przez wiele dni walczyły na Starówce. Ludzie wychodzący z kanałów przy Nowym Świecie i Wareckiej byli skrajnie wyczerpani, często ranni, po tygodniach spędzonych w bombardowanej i płonącej dzielnicy.

Po opanowaniu Starówki i Powiśla Niemcy skierowali główne siły przeciw Śródmieściu. Rejon broniony przez „Kilińskiego” znalazł się pod coraz silniejszym ostrzałem artylerii i bombardowaniami.

1 września bomby spadły na Pocztę Główną. Spod gruzów wydobyto wielu żołnierzy, wśród nich rotmistrza Roycewicza, rannego odłamkami w głowę i rękę. Po opatrzeniu odmówił opuszczenia swoich oddziałów. „Postanowiłem nadal pozostać na czele moich oddziałów” – zapisał.

W pierwszych dniach września najcięższe walki przeniosły się w rejon Nowego Światu. Batalion „Kiliński” bronił dostępu do Śródmieścia u wylotów Świętokrzyskiej, Górskiego i Chmielnej. Kompanie ponosiły ogromne straty, niektóre topniały do wielkości plutonów.

W nocy z 7 na 8 września rotmistrz „Leliwa” zwołał odprawę dowódców. Przedstawił plan dalszej obrony Nowego Światu, ulicy Królewskiej i placu Grzybowskiego. Po pięciu tygodniach walk żołnierze „Kilińskiego” nadal bronili centrum Warszawy.

Colosseum

8 września powstańcy przypuścili kolejny szturm, zajmując Café Club i kino „Colosseum”. Kiedy do rotmistrza dotarła wiadomość, że żołnierze 3. Kompanii zaczynają opuszczać ważny strategicznie budynek kina, osobiście ruszył na pierwszą linię.

„Nie było czasu na namyślanie się. […] szybko podążyłem na pierwszą linię, wołając: «Chłopcy, za mną naprzód, na stanowiska»”.

Podczas kontrataku został ciężko ranny w lewe kolano. Kula przebiła tętnicę i rotmistrz stracił przytomność. Z pola ostrzału wynieśli go podchorążowie „Jut” i „Jeż”, prawdopodobnie ratując mu życie.

Po udzieleniu pierwszej pomocy w szpitalu polowym przy Chmielnej przeniesiono go nocą do domu przy Żelaznej 29. Dom był już ruiną. Rannego dowódcę umieszczono więc w piwnicy, gdzie opiekowała się nim żona.

„Rany goiły się bardzo dobrze. Rozpocząłem próby poruszania się o kulach i myślałem o ponownym objęciu dowództwa. Niestety, dotarły do mnie wiadomości o rokowaniach kapitulacyjnych”.

Dowodzenie batalionem przejął porucznik „Szary”. Kilka dni później został śmiertelnie ranny podczas walk na Nowym Świecie. Jego miejsce zajął porucznik „Jarząbek”, który z pozostałości 2., 3. i 6. kompanii utworzył kompanię zbiorczą „Kiliński”.

Do leżącego w piwnicy „Leliwy” codziennie docierały meldunki z pola walki. Przynosiły coraz gorsze wiadomości: kończyła się amunicja, brakowało żywności i wody, ginęli kolejni żołnierze i przyjaciele. Śródmieście zamieniało się w morze ruin.

We wrześniu Henryk Leliwa-Roycewicz został awansowany do stopnia majora, a następnie podpułkownika. Otrzymał również Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari.

Po 63 dniach walki Powstanie Warszawskie upadło. 2 października ogłoszono kapitulację. Żołnierze Batalionu „Kiliński” złożyli broń 5 października, a przez następne dni patrolowali jeszcze ulice Śródmieścia, pilnując porządku podczas wymarszu oddziałów powstańczych.

9 października „Leliwa” - wciąż zwracano się do niego jego powstańczym pseudonimem - wraz z rodziną wysłuchał ostatniej audycji radiostacji „Błyskawica”.

Powstańcza Warszawa przestawała istnieć.

Stanisław Brzosko w 2015 roku; zdjęcie Aleksandra Roycewicz

STANISŁAW BRZOSKO

(1922-2020)

- żołnierz Armii Krajowej, podczas Powstania Warszawskiego dowódca 2. kompanii Batalionu Kiliński. Brał udział m.in. w zdobyciu Poczty Główneji, PAST-y i Colosseum - 

​tak wspomina walkę o Colosseum i swego dowódcę - Leliwę:

(...) Dostajemy rozkaz: do kina „Colosseum”. Bo tam się Niemcy wdzierają, bo nie udało im się tu – zaczęli atakować od drugiej strony, od strony Alei Jerozolimskich. Bo kino „Colosseum” było blisko rogu, było takie kino przed wojną. W kinie „Colosseum” zaczęli się wdzierać do foyer, a tam była 3. kompania, która siedziała tam, gdzie jest ekran. No i ich wyparli stamtąd. Teraz trzeba było pomóc 3. kompanii, żeby oni z powrotem mogli odzyskać [miejsce]. Myśmy się ustawili z boku, żeby wspierać ich natarcie. Tylko że Niemców ni diabła nie widać – tak się dobrze pochowali w tych ruinach, że nikogo nie było absolutnie widać. Próbowali, nie wychodzi. Roycewicz więc złapał pistolet maszynowy i ruszył do przodu, [mówiąc:] „Chłopcy za mną! Do szturmu!”. Przez salę kinową biegną, on też biegnie. Chciał porwać tych żołnierzy, ale widzę, jak ci ludzie po kolei padają. On w końcu też padł – udało się go wyciągnąć. Podchorąży Jeżewski, późniejszy pułkownik chirurg, uratował go wtedy i przeciągnął. Bo było tam wąskie przejście, z którego można się było wycofać. (...) 

Warszawa, 15 lipca 2006 roku
Rozmowę prowadził Mateusz Weber

***

O charakterze „Leliwy” muszę powiedzieć, że jeśli idzie o „Leliwę”, nie wiem, „Leliwa”, jakoś nie bardzo wiem dlaczego, sobie wybrał na dowódcę kompanii mnie, upatrzył sobie. On twierdził, że mnie obserwował od dłuższego czasu i uznał, że… Bo ja się wykręcałem od tego, nie bardzo czułem się na siłach. Moja rozmowa z „Leliwą”: „Obejmiesz kompanię”. – „Panie rotmistrzu, ale przecież są oficerowie, są starsi ode mnie, wyżsi [stopniem]”. – „Masz objąć kompanię. Tu nie chodzi o stopień, o przeszkolenie, o inne rzeczy”. Sobie tak wykombinował, wybrał mnie. Ale muszę powiedzieć, że przy tym wszystkim on był wymagający, ale jeśli idzie o mnie, to czułem jego pomoc i opiekę, on tak jak gdyby po ojcowsku do mnie podchodził.

  • Konkretnie, mógłby pan przytoczyć jakiś przykład?

Taki przykład bardzo prosty. Siedzimy na odprawie u „Leliwy”, właśnie jest „Szary”, „Szczepanek”, „Grot” i inni, ci koledzy z Białegostoku, nie wiem, jakaś odprawa, i zjawił się krawiec. Wtedy ludzie z pełnym entuzjazmem przynosili, co mieli, to był początek Powstania. Jakiś krawiec przyszedł do „Leliwy” i przyniósł dwa polskie mundury, przedwojenne, rarytas. „Leliwa” mówi: „Mam dwa mundury – a nas tutaj siedzi dziesięciu, dowódcy kompanii wszystkich i tak dalej, starsi ode mnie stopniem i wszystkim – no i przydzielam. Pierwszy dostanie »Szary«, czyli Silkiewicz, a drugi dostanie »Socha«, czyli Brzosko”. Więc konsternacja była, ale to było dowodem, jakie miał podejście „Leliwa” do mnie. Tych dwóch wyróżnił.

  • Czy miał pan po wojnie z nim kontakt?

Oczywiście. Jeśli idzie o jego odwagę, no on dowodził, na budynku PAST-y to on raczej dowodził, ale byłem świadkiem jego ostatniej akcji w kinie „Colosseum”, gdzie on prowadził kompanię osobiście do szturmu, właściwie takiego straconego, ale sytuacja była stracona. Zresztą nie wiem, czy to warto mówić w tej chwili, bo to temat zupełnie… Wtedy był…

  • Jak żeście przeżyli komunizm, to znaczy jak żeście panowie zaakceptowali zmiany?

Zmian to nikt nie akceptował, każdy się chował jak mógł. Była sytuacja u nas taka, że był komitet ekshumacyjny, którego przewodniczącym był „Leliwa”. Pamiętam dyskusję, jeszcze wtedy on był majorem, po Powstaniu, mówię: „Panie majorze, róbmy spisy poległych, niech pan tutaj nie ma spisów żyjącej kompanii, bo to może się źle skończyć”, no i nie miał, miał tylko spisy…

  • Poległych.

… i to go właściwie… I mimo to zamknęli całą trójkę, (...)

Nagranie z16 marca 2012 roku.

Rozmowę prowadził Marek Miller

 

Powyższe fragmenty wywiadów ze Stanisławem Brzosko pochodzą z Archiwum Historii Mówionej ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego

bottom of page